Lęki przyszłości? Debiutant Filip Jędrzejewski uderza odważnie w futuryzm, ale w swoim lo-fi sci-fi mówi o dzisiejszej rzeczywiści. Używa narzędzi po kolejnych updatach, a jego Datasfera to tylko kolejna wersja czatów online, gier w których tworzą się społeczności. To światy w których młodzi ludzie spotykają się z drugą osobą, ta staje się tą najbliższą, a w życiu realnym dzieciak siedzi sam na przystanku. To nie jest reguła, ale ta ponura rzeczywistość nas otacza i gdy Filip Jędrzejewski przenosi akcję swojego komiksu na Marsa, to ja, jako czytelnik, wcale na Marsa się nie wybieram. Zdarza mi się to widzieć. Tu i teraz.
Nawet nas tu nie ma, o samotności w niedalekiej przyszłości.
Jest to oczywiście fabularny zabieg, bo Kid, chłopak z komiksu Nawet nas tu nie ma, odbywa służbę w kolonii robotniczej właśnie na Marsie. Tam panuje rutyna jak w piosence Kultu Tan, w której Kazik Staszewski śpiewał:
„To poranne podróże, raz krócej, raz dłużej
W obie strony, przygarbiony, pochylony”
Tak, Kid z równolatkami musi odbębnić trzy lata na służbie, w czasie której dni się zlewają. Jedyną rozrywką jest ta wirtualna rzeczywistość, w której jest się panem wszystkiego. Można tam zaprosić kogo się chce, na przykład tę dziewczynę, do której Kid bał się zagadać w stołówce w firmie. I tak spędzają razem czas, regenerując swoje siły w czasie snu, a raczej będąc właśnie w Datasferze.
Udany debiut, czekam na rozwinięcie historii.
Jest to udany debiut, rozumiem cały zamysł autora. Graficznie jest surowo, ale pasuje to do konwencji wyalienowanego społeczeństwa, w którym liczy się każda minuta na dziale produkcyjnym. Rozmowy o niczym, maski, a szczerość tylko po podłączeniu do maszyny. Nawet tutaj panuje jednak strach przed spotkaniem z kimś ze świata rzeczywistego. Kid, gdy dowiaduje się że jego rodzice chcą się podłączyć do Datasfery, wpada w lekki popłoch. Moim zdaniem to ważny wątek. Mam nadzieję, że będzie pociągnięty w tomie drugim.
Tak, to wzbudza ciekawość. Mam to wrażenie, że jest to większa historia. Przez to komiks Filipa intryguje, chciałbym poznać całą opowieść o tym chłopaku, który „nic nie robił przez 20 lat” (jak sam wspomina). A cała reszta? Problem z nawiązaniem znajomości, samotność, puste białe ściany, depresyjny ton (nawet w chwilach zabawy w Datasferze). Panuje tu jakiś smutek, nie potrafiłem się uśmiechnąć, nawet gdy bohaterowie tak dobrze bawili się razem. Przecież to wszystko było na niby, z kablem wpiętym w potylicę. Nawet ich tam nie było.
Scenariusz: Filip Jędrzejewski
Ilość stron: 78
Oprawa: miękka
Wydawnictwo: Kultura Gniewu
Format: 195 x 260 mm