Kino Zwiaginceva może być pewną odtrutką. Powinno być jako takie zalecane. Gdy świat wyda ci się zbyt kolorowy, samopoczucie będziesz mieć za dobre, a aura za oknem wyda się podejrzanie pogodna jak na listopad, to czas włączyć film ponurego Rosjanina. O czym jest więc Niemiłość? O nich, mam nadzieję, że nie o tobie. Jeżeli natomiast widzisz choćby promil zaprezentowanych tutaj ludzkich postaw w sobie, to weź się cholera ogarnij. W tej chwili zacznij zmieniać, naprawiać, robić cokolwiek, ale nie iść tą drogą. Seans sprawdza się więc jako kino zaangażowane i uświadamiające. Żeby nie było, to sam również zacząłem przeglądać się w lustrze. Innymi słowy ważne by znalezione plusy nie przesłoniły minusów, które przecież i u was i u mnie się znajdą. U takiego Zwiaginceva jest źle od początku (a nawet dużo, dużo wcześniej, do kilku pokoleń wstecz) i nigdy nie będzie dobrze.
Cała historia to opowieść o błędnym kole, powtarzającej się przykrej, stalowo zimnej obojętności wobec kolejnych niechcianych pokoleń. Bohaterowie dramatu to już nie tylko Rosjanie, nacja nie stanowi jak to bywało u Zwiagincewa ważnego dla fabuły podmiotu. Teraz chodzi o problem w skali makro, o ludzi konkretnych, tych, którzy przelatują przez życie jak obrazek na Instagramie. Przewijani jednym ruchem zatrzymują się tylko na chwilę, by dać lajka, ale bez emocji. To ludzie, którzy nie potrafią pozostawić po sobie miłości, źle ją interpretują, chociaż twierdzą, że jej potrzebują.



Czas trwania: 127 min
Gatunek: dramat
Reżyseria: Andrey Zvyagintsev
Scenariusz: Oleg Negin, Andrey Zvyagintsev
Obsada: Maryana Spivak, Aleksey Rozin, Varvara Shmykova, Matvey Novikov, Daria Pisareva
Zdjęcia: Mikhail Krichman
Muzyka: Evgueni Galperine, Sacha Galperine
