Peter Hyams na początku lat 70-tych, po krótkiej pracy przy produkcjach telewizyjnych (Goodnight, My Love – 1972, Rolling Man – 1972), dość szybko zdecydował się na swój własny pełnometrażowy film. W 1974 r. stworzył kino policyjne niemal doskonałe, które posiada wszystko co jest potrzebne, by zdobyć serce widza żądnego widoku twardych gliniarzy przy pracy. Busting, które było u nas dystrybuowane pod tytułem Policjanci, kupiło mnie od pierwszych minut. Bardzo szybko zatopiłem się w gęstym świecie wykreowanym wokół dwójki policjantów – partnerów i relacje między nimi. Detektyw Michael Keneely (Elliott Gould) i detektyw Patrick Farrel (Robert Blake) zdecydowanie z niejednego pieca chleb jedli.
Peter Hyams, który był tutaj jednocześnie twórcą scenariusza, przeszedł samego siebie z jakością napisanych dialogów. Żadnego niepotrzebnego owijania w bawełnę. Są z jednej strony proste i naturalne, z drugiej zaś w każdym zdaniu czuć jak gliniarze się dobrze znają. Chemia, która bije z ekranu od tej pary, jest fantastyczna. To wygląda tak, jakby Gould i Blake nagrali wcześniej razem z dwa sezony serialu o policjantach. Pracują w wydziale obyczajowym. Zgarniają z ulic prostytutki i ich klientów. Łażą po przybytkach pełnych nierządu, robią naloty na bary ze striptizem, uprzykrzają życie alfonsom. Wszystko nakręcone w surowym stylu bez żadnego ściemniania. Cycki wyglądają jak cycki, bluzgi należą do tych najostrzejszych, a policjanci swoją frustrację związaną z działaniem sądów wyładowują na wszystkim dookoła.
Ten film to kawał ulicznego mięcha, twardych nieprzekupnych gliniarzy, gdzie strzela się w tłumie, ściga do utraty tchu i wali po pysku do nieprzytomności. Zresztą… zobaczcie sami.

Czas trwania: 92 min
Gatunek: Sensacyjny
Reżyseria: Peter Hyams
Scenariusz: Peter Hyams
Obsada: Elliott Gould, Robert Blake, Cornelia Sharpe
Zdjęcia: Earl Rath
Muzyka: Billy Goldenberg