Obrazów filmowych o Holokauście nie robi każdy. Nie jest to też tematyka „nośna”. Nigdy nie była. Nie można mieć tego nikomu za złe. Producentom, reżyserom, scenarzystom. Kino to przecież przemysł rozrywkowy. Dobrze, jeżeli film wywołuje emocje, nawet skrajne. Dobrze, jeżeli obraz porusza, ale rozumiecie… Oglądanie co kwartał nowego filmu o życiu w obozach koncentracyjnych mogłoby źle wpłynąć na psychikę kinomanów. Rozumiem też, że większość twórców boi się ruszać taki temat. To co się wydarzyło w czasie II wojny światowej pozostawiło w umysłach dziesiątek pokoleń bliznę wielkość Rowu Mariańskiego. I dlatego cieszę się, że co jakiś czas (nie za często – obserwuję raczej słuszny i wyważony umiar w tej sprawie, coś w rodzaju porozumienia ponad podziałami wytworni filmowych) pojawia się taki film.
To nawet nie film. To młot pneumatyczny dla tych, którym choćby przez chwilę przeszło przez myśl: „To było przecież tak dawno. Zapomnijmy”.

Czas trwania: 107 min
Gatunek: Dramat, Horror
Reżyseria: László Nemes
Scenariusz: László Nemes, Clara Royer
Obsada: Géza Röhrig
Zdjęcia: Mátyás Erdély
Muzyka: László Melis