Sprawy takiej wagi, jak zabójstwo prezydenta Johna Fitzgeralda Kennedy’ego, nigdy nie dało zakończyć się tak, by temida rozłożyła sprawiedliwie swoją szalę. Co to w zasadzie znaczy „sprawiedliwy wyrok”? Prawda przecież powinna być jedna. Sprawiedliwość powinna dosięgnąć winnych. Jednak tutaj, według Olivera Stone’a wszystko jest jedną wielką teorią. Teorią spiskową, którą reżyser (tak często zbaczający w lewą stronę) przeniósł na wielki ekran. Wzbogacił tym samym światową kinematografię o jeden z najważniejszych filmowych obrazów. Nie chodzi o temat (chociaż jest on niezwykle nośny i w żadnym innym wypadku by się to nie powiodło). Chodzi o realizację. Już dawno nie widziałem tak doskonale wyreżyserowanego dzieła i słowo dzieło powinno się tu pisać wielkimi literami….
Sam proces i sposób w jaki Garrison ułożył mowę oskarżyciela jeszcze bardziej przyspiesza tętno widza. Muszę bowiem przyznać, że z całej tej wyjątkowej obsady i czasem skądinąd nieprawdopodobnej (John Candy, Wayne Knight), to właśnie odtwórca roli głównej, Kevin Costner, przez lwią część seansu wydawał mi się nietrafionym angażem. A jednak ostatecznie zrozumiałem wybór reżysera. To był spokojny, metodyczny, uczciwy i uparty człowiek. W swoim zachowaniu najbliżej mu było zapewne do Atticusa Fincha (Gregory Peck) z Zabić Drozda (1963) i niewykluczone, że Costner wzorował się na tej postaci. Stone w moich oczach zyskał jeszcze więcej, ponieważ nie sztuką jest ogarnąć produkcję blockbustera, a właśnie stworzyć ponad trzygodzinną tyradę na temat patriotyzmu, prawdy i dążeniu do niej.

Czas trwania: 206 min
Gatunek: Dramat
Reżyseria: Oliver Stone
Scenariusz: Oliver Stone, Zachary Sklar, Jim Garrison (książka On the Trail of the Assassins), Jim Marrs (książka Crossfire: The Plot That Killed Kennedy)
Obsada: Kevin Costner, Gary Oldman, Vincent D’Onofrio, Jack Lemmon, Sissy Spacek, Michael Rooker, Joe Pesci, Walter Matthau, Tommy Lee Jones, Kevin Bacon, Donald Sutherland
Zdjęcia: Robert Richardson
Muzyka: John Williams