Człowiek zwany Ciszą nie zaczął się zbyt dobrze. Po raz kolejny pokutuje tutaj dograny dubbing i postsynchrony, które brzmiały po prostu sztucznie. Nienaturalnie wysokie piski, wzdychanie czy jęki westernowych ofiar. To po prostu brzmi źle i zawsze powoduje u mnie niesmak. Tym bardziej muszę docenić produkcję, która pomimo tego zgrzytu wciągnęła mnie bez reszty i po kilkunastu minutach zapomniałem o tym, co zawsze mi przeszkadzało.
Nie wiem, jak bardzo na ocenę wpłynął finał filmu. Być może właśnie przez pryzmat epilogu oceniłem Człowieka zwanego Ciszą, jako obraz rewelacyjny. Taka końcówka wchodzi u mnie automatycznie do ścisłego finału „filmowych finałów wszech czasów”.

Czas trwania: 105 min
Gatunek: Western
Reżyseria: Sergio Corbucci
Scenariusz: Sergio Corbucci, Vittoriano Petrilli, Mario Amendola, Bruno Corbucci, John Davis Hart (twórca angielskich dialogów)
Obsada: Jean-Louis Trintignant, Klaus Kinski
Zdjęcia: Silvano Ippoliti
Muzyka: Ennio Morricone