Kolejny film z irlandzkiego okresu Sheridana i, co ważne, kolejny bardzo dobry w dorobku reżysera. Chociaż jest tu już trochę więcej komercyjnych zabiegów, których jeden z poprzednich obrazów – The Field jest całkowicie pozbawiony, to Boksera wciąż ogląda się znakomicie. Film stanowi kolejny rozrachunek z Irlandzką Armią Republikańską, a dokładniej z jej zbrojnym ramieniem. Jednak Sheridan nie rozlicza nikogo za grzechy, a po prostu pokazuje konsekwencje złych czynów. Udowadnia jednocześnie, że człowiek, który chce wojny będzie ją mieć. Przeżarte nienawiścią dusze niektórych bohaterów filmu są już nie do uratowania. Rozumie to i reżyser i w finale widz.
Nad oprawą wizualną sprawował pieczę Chris Menges – operator, laureat dwóch Oscarów (Pola Śmierci i Misja), rok wcześniej skończył pracę nad Michaelem Collinsem, więc klimaty irlandzkie miał „ograne” :). Dawno już nie widziałem filmu z Danielem Day-Lewisem. Zapomniałem też jakim jest aktorem. Nie powinienem. Jest taki typ odtwórców ról filmowych, którzy wchodzą całym sobą w historię. Oglądając Boksera, nie widziałem Day-Lewisa, a po prostu Flynna. To aktor wybitny. W scenie, gdy mówi: „Nie jestem zabójcą. To miejsce sprawia, że chcę zabijać”, ciarki przechodzą widza, bo wierzy, że gdyby chciał to by spuścił ostry wpierdol paru najbardziej „zasłużonym” dla sprawy. Taka powinna być gra aktorska. Film polecam.

Czas trwania: 113 min
Gatunek: Dramat
Reżyseria: Jim Sheridan
Scenariusz: Jim Sheridan, Terry George
Obsada: Daniel Day-Lewis, Emily Watson, Tommy O’Neill
Zdjęcia: Chris Menges
Muzyka: Gavin Friday, Maurice Seezer