Zmarły w styczniu zeszłego roku reżyser Michael Winner zostawił po sobie ponad 50 filmów. Lepszych i gorszych, w większości mi nieznanych. Do twórców znakomitych powinien jednak bez dwóch zdań zostać zaliczony. To właśnie Death Wish jest jego przepustką. Utrzymany w konwencji revenge movie, film brutalny, mocny, ze świetnym finałem. Obraz z 1974 roku, to, nie boję się użyć tego stwierdzenia, po trosze hero-movie. Poczucie sprawiedliwości jest u postaci granej przez Bronsona inne niż np. u Batmana Tima Burtona. Efekt jest taki sam, przestępczość maleje :).
Michael Winner opowiada w swoim filmie o zemście. Jednak nie zemście wymierzonej w konkretne osoby. Opowiada o zemście na systemie. Jednak w pewnym momencie zemsta przeradza się w misje szerzenia porządku w metropolii zamieszkanej przez „Mściciela”.
Jak narodził się okrzyknięty przez media i społeczeństwo „Mściciel”? Na początku był po prostu Paulem. Architektem z wyższej klasy społecznej. Wakacje z żoną na Hawajach. Córka i porządny zięć. Mieszkanie w apartamencie. Poukładane dzień i noc. Wszystko na swoim miejscu. Jednak jak to mówi później jeden z policjantów:
Polecam.

Czas trwania: 93 min
Gatunek: Sensacyjny
Reżyseria: Michael Winner
Scenariusz: Wendell Mayes
Obsada: Charles Bronson, Hope Lange, Jeff Goldblum (jako Freak #1
Zdjęcia: Arthur J. Ornitz
Muzyka: Herbie Hancock