Dokument rzadko tu gości. Karygodny błąd, który trzeba zacząć naprawiać. Blackfish czyli Czarna Ryba w reżyserii Gabrieli Cowperthwaite, to przejmujący dokument o orkach. Dlaczego spośród nadawanych non stop dokumentów na kilkunastu kanałach tematycznych, ten zasługuje na salę kinową? Bo zwierzęta tutaj, przepraszam ssaki, są przedstawione jako mądrzejsze od ludzi. Bo przekonane o swojej potędze, sile i wielkości nie robią z niej użytku na tyle często, na ile by mogły.
BlackFish to dokument piętnujący centra rozrywkowe z SeaWorld na czele. Moloch od widowisk wodnych, niczym multipleks nastawiony na główny punkt programu, czyli poskramianie orek, jest tutaj obdarty ze swojej reklamowanej w folderach otoczki.
SeaWorld to miejsce gdzie więzi się ssaki, które według badań mają parokrotnie bardziej rozwinięte od ludzi ośrodki empatii i przynależności stadnej. W naturze orek pojęcie „jednostka” nie istnieje. W końcu, gdzie grupa to rodzina. Ale nie taka jak wiele naszych, na odległość, na wizytę w weekend. Zwykle młode są z rodzicami do końca życia. Chyba że tak jak w recenzowanym dokumencie są porwane za młodu..

Czas trwania: 83 min
Gatunek: Dokumentalny
Reżyseria: Gabriela Cowperthwaite
Scenariusz: Gabriela Cowperthwaite, Eli B. Despres
Muzyka: Jeff Beal
Zdjęcia: Jonathan Ingalls, Chris Towey