Z reżyserem Stevem McQueenem pierwszy raz miałem kontakt podczas seansu Wstydu. Kawał porządnego kina. Obraz o niebezpiecznych żądzach, tłumionych z jednej strony, a spuszczanych ze smyczy z drugiej. Michael Fassbender grający tam główną rolę doskonale pokazał człowieka naładowanego do granic możliwości przez własną chuć. To był świetny film. Wiedziałem, że prędzej czy później reżyser tego formatu będzie się musiał rozprawić z brzemieniem, które nosi w sercu. Nie chcę napisać, że był winien cokolwiek afro-amerykanom. Chcę napisać, że rozumiem lub wydaje mi się, że rozumiem, dlaczego to zrobił. Miał taką możliwość, miał zaufanie producentów, chciał pokazać kurewstwo raz jeszcze, bo tak trzeba.
Trzeba co jakiś czas przypominać ludzkości o zbrodniach. Tak samo jak trzeba robić filmy o obozach zagłady, o masakrach Indian. Niektórzy ludzie bardziej niż inni czują potrzebę mówienia o tym. Gdybym był reżyserem i był na odpowiednim etapie „rozpoznawalności” ze swoją pracą, też bym wziął na patelnię temat, który cały czas ciąży mi tak mocno. Zekranizowałbym i pokazał światu po raz kolejny podłość i masakrę jakiej dokonali Niemcy na moim narodzie. Dlatego tak łatwo mi uwierzyć w szczerość intencji McQueena. I od razu napiszę, NIE, nie wierzę, że zamysły McQueena były zgoła inne, tzn. podyktowane czysto komercyjnymi zapędami. Podszytymi chęcią przypodobania się Akademii, która już dawno nie dała najważniejszej filmowej nagrody dla obrazu o uciśnionych.
Solomon będąc już pozbawiony własnej tożsamości na darmo próbuję wyjaśnić, że jest wolnym człowiekiem. Zostaje wtrącony do celi i w niedługim czasie przedstawiony pierwszym właścicielom. Na tym opiera się fabuła filmu. Główny bohater przez te 12 lat niewoli, tuła się od zarządcy po „pana”. Od mniej po bardziej okrutnego. Zawsze jest własnością. Pozycją na liście, numerem w notesie.
Pojawiający się na chwilę Samuel Bass, czyli Brad Pitt, jawi się jako turysta w tym dziwnym świecie. Widzi, ale nie rozumie dlaczego ludzie tak postępują. Przewiduje nieuchronny koniec „złych” czasów. To najjaśniejszy punkt w dwunastoletniej drodze Solomona. Bass jest niejako małą oazą na pustyni. Solomon karmi nadzieję życiodajną wodą i idzie dalej przez swoje piekło.

Czas trwania: 133 min
Gatunek: Dramat, Biograficzny
Reżyseria: Steve McQueen
Scenariusz: John Ridley
Obsada: Chiwetel Ejiofor, Michael Fassbender, Benedict Cumberbatch, Paul Dano, Paul Giamatti, Lupita Nyong’o, Brad Pitt
Zdjęcia: Sean Bobbitt
Muzyka: Hans Zimmer