Pierwszy samodzielny horror włoskiego mistrza grozy – Mario Bavy i od razu melodia zagrana z wysokiego C. Wprawdzie Bava pełnił już wcześniej rolę współreżysera, na przykład w I Vampiri (1957), jednak to właśnie The Mask of Satan można uznać za jego pełnometrażowy debiut.
The Mask of Satan znane również jako Black Sunday (pod tym tytułem film został wypuszczony w okrojonej wersji na rynek amerykański) rzuca na kolana od pierwszych scen. Przede wszystkim od razu widać, że Bava (tutaj również jako operator) jest w pełni świadomy efektu jaki chciał uzyskać. Pierwsze pięć minut stało się jednocześnie jedną z moich ulubionych sekwencji rozpoczynających filmowe historie. Po tych pierwszych minutach wiadomo dlaczego Bava odrzucił późniejszą propozycję zrealizowania remake’u za amerykańskie pieniądze w kolorze. To właśnie czarno-biały obraz dał taki efekt i genialna wręcz praca ze światłocieniem.




Film obejrzałem w ramach wyzwania „Oglądamy filmy wyreżyserowane przez Mario Bavę”.

Gatunek: Horror
Reżyseria: Mario Bava
Scenariusz: Ennio De Concini, Mario Serandrei, Mario Bava, Marcello Coscia, Nikolai Gogol (opowiadanie Wij)
Obsada: Barbara Steele, John Richardson
Zdjęcia: Mario Bava
Muzyka: Roberto Nicolosi, Les Baxter (twórca muzyki w wersji na rynek amerykański)