Tu już nie ma co się rozpisywać nad specyficznym comebackiem, czy raczej rebootem aktorskim Liama Neesona. On sam też jest pewnie zażenowany sytuacją, gdy kolejny bloger pisze o tym jak diametralnie zmienił swoje emploi i zaczął wypełniać filmowe ramy kina akcji. Tak! Skończył 60 lat, a wcisnęli mu pistolet w łapę i kazali skakać przez płoty. Koniec, kropka. Zacznę od tytułu. Krocząc wśród cieni stanowi ciekawy przykład tłumaczenia posuniętego o krok dalej w kierunku poetyckiego przykładu oryginalnego tytułu. Dystrybutor zrobił to ze smakiem i chwała mu za to.
Recenzowany tytuł stanowi kolejny przykład historii, w której trzeba przedstawić widzowi wymiętego do cna bohatera, sprowokować go do działania i udowodnić, że fachu gliniarza nie zapomina się tak samo jak jazdy na rowerze. Stary wyga. Były policjant, który zjadł zęby na nowojorskich melinach. Matt Scudder (Liam Neeson) jest już zmęczony. Znajduje jednak tyle siły, by po służbie (a być może i tuż przed nią) znaleźć się w barze, gdzie jak sam wspomina „gliniarze nie płacili za drinki”. Podczas gdy wóda kolejny raz zalewała mu świadomość w barze doszło do napadu. Matt nie lubi jak mu się przeszkadza w trakcie picia. Pech chciał, że Scudder kompletnie ma w dupie czy strzelanina odbywa się na zamkniętym terenie, czy na ulicy pełnej ludzi.
Unieszkodliwia przestępców, ale rykoszet z jednej kuli dosięga dzieciaka. Śmierć dziecka i mrok, który ściąga Scuddera jeszcze bardziej w dół, czyni z niego wszak innego człowieka. Rzuca pracę, zapisuje się do programu AA i zostaje prywatnym detektywem bez licencji. Opinia twardziela i historia służby idzie za nim dalej, więc klientów mu nie brakuje. Reżyser filmu Scott Frank opowiada o jednym z licznych zleceń kroczącego wśród cieni. Wynajęty przez narkotykowego dilera do odnalezienia sprawców mordu porwanej małżonki. Okazuje się, że dwójka psycholi, prawdopodobnie związnych wcześniej z wymiarem sprawiedliwości, znalazło sobie sposób na życie. Łączą przyjemne z pożytecznym. Trudnią się kidnapingiem członków rodzin przestępczych, wymuszają okup i zabijają w okrutny sposób spełniając jednocześnie swoje maniakalne potrzeby.
Polecam jako niezły thriller i przystanek w oczekiwaniu na coś na miarę Prisoners Denisa Villeneuve’a.

Czas trwania: 144 min
Gatunek: Kryminał, Thriller
Reżyseria: Scott Frank
Scenariusz: Scott Frank, Lawrence Block (powieść)
Obsada: Liam Neeson, Maurice Compte, Dan Stevens (w ogóle nie poznałem!)
Zdjęcia: Mihai Malaimare Jr.
Muzyka: Carlos Rafael Rivera